We Watch Clouds: Dekada screamo, piwnice i dystans do miana artysty

band concert performance

Polska scena muzyczna obfituje w zespoły, które swoją drogę budują z dala od głównego nurtu, pielęgnując wartości społeczności i niezależności. Do takich formacji z pewnością należy We Watch Clouds – grupa od lat stanowiąca jeden z filarów rodzimego screamo i emo. Pomimo rosnącej popularności i występów na dużych festiwalach, zespół pozostaje wierny etosowi DIY i podziemnym korzeniom.

Dekada w piwnicach i na festiwalach

Historia We Watch Clouds to opowieść o konsekwencji. Przez ponad dziesięć lat muzycy konsekwentnie rozwijali swój charakterystyczny, emocjonalnie gęsty i dynamiczny styl, który zdobył uznanie wąskiego, ale bardzo zaangażowanego grona słuchaczy. Ich naturalnym środowiskiem były przez długi czas kluby i piwnice, gdzie bezpośredni kontakt z publicznością tworzył wyjątkową atmosferę. Jednak ostatnie lata przyniosły zmianę skali – zespół coraz częściej gości na dużych, ogólnopolskich festiwalach, takich jak poznański Next Fest, gdzie miał miejsce nasz wywiad.

Od angielskiego do polskiego: szczerość ponad wszystko

Jednym z kluczowych wątków w twórczości We Watch Clouds jest język. Początkowo zespół śpiewał po angielsku, co jest standardem w gatunku wywodzącym się z zachodniej sceny. Z czasem jednak podjął decyzję o przejściu na język polski. Jak tłumaczą muzycy, chodziło o autentyczność i bezpośredniość przekazu. Teksty w rodzimym języku pozwalają na precyzyjniejsze wyrażenie emocji i doświadczeń, które są zakorzenione w lokalnym kontekście. To świadomy krok, który zbliża zespół do publiczności i podkreśla znaczenie treści w ich muzyce.

„Artysta” to zbyt duże słowo

W trakcie rozmowy na Next Fest padło charakterystyczne stwierdzenie, które dobrze oddaje filozofię grupy. Członkowie We Watch Clouds dystansują się od określania siebie mianem artystów. Uważają, że to słowo jest „trochę na wyrost” i niesie ze sobą pewną dozę pretensjonalności, która jest obca ich podejściu do muzyki. Dla nich granie to przede wszystkim forma ekspresji, sposób na dzielenie się emocjami i bycie częścią społeczności. Wolą postrzegać siebie jako wykonawców lub po prostu ludzi, którzy tworzą muzykę, co jest postawą niezwykle refreshing w świecie przepełnionym autokreacją.

Społeczność jako wartość nadrzędna

To właśnie społeczność jest sercem projektu We Watch Clouds. Zespół wielokrotnie podkreślał, że bez wsparcia sceny DIY, organizatorów niezależnych koncertów i wiernych fanów ich droga wyglądałaby zupełnie inaczej. Ta sieć wzajemnych relacji i współpracy jest dla nich cenniejsza niż komercyjny sukces. Ich muzyka, pełna złamanych rytmów, krzyku i melancholijnych melodii, działa jak katalizator wspólnych przeżyć, tworząc poczucie przynależności wśród słuchaczy.

Patrząc w przyszłość, We Watch Clouds nie planuje rewolucji. Zamiast tego zamierza kontynuować to, co robi najlepiej: grać szczerą muzykę, docierać do ludzi i pielęgnować wartości, które ukształtowały zespół przez ostatnią dekadę. Ich historia to dowód na to, że wierność sobie i swojemu środowisku może być najskuteczniejszą strategią artystycznego rozwoju.

Foto: i.iplsc.com

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *