W piątkowy wieczór, 8 maja, Polsat wyemituje drugi i jednocześnie ostatni półfinał 13. edycji “Must Be The Music”. Uczestnicy powalczą o ostatnie cztery miejsca w finale, z nagrodą 250 tysięcy złotych. Dokładnie 15 lat temu w podobnej sytuacji znalazł się zespół Enej, który wkrótce potem zwyciężył cały program. Jak potoczyła się ich kariera?
Enej, pochodzący z Olsztyna, zdobył ogromną popularność po wygranej w 2010 roku. Ich muzyka, łącząca folk z rockiem i elementami ukraińskimi, trafiła w gusta Polaków. Lider grupy, Piotr “Lolek” Sołoducha, wspomina tamten moment jako przełomowy. “To był niesamowity czas, pełen emocji i adrenaliny. Pamiętam, jak staliśmy na scenie, a publiczność krzyczała. To było coś niezwykłego” – opowiada wokalista.
Po wygranej zespół wydał kilka albumów, z których największy sukces odniosły płyty “Folkorama” i “Paparanoja”. Utwory takie jak “Zbudujemy dom” czy “Lili” stały się hitami radiowymi. Enej koncertował w kraju i za granicą, zdobywając nagrody branżowe. Jednak ich droga nie zawsze była usłana różami. W 2015 roku grupa zawiesiła działalność na dwa lata, co wzbudziło niepokój wśród fanów. “Potrzebowaliśmy przerwy, aby naładować baterie i znaleźć nową energię” – tłumaczy basista, Miłosz “Milo” Giersz.
Powrót w 2017 roku z albumem “Zagadka” pokazał, że Enej wciąż ma wiele do powiedzenia. Ich muzyka ewoluowała, a teksty stały się bardziej refleksyjne. Dziś zespół regularnie koncertuje i planuje nowe projekty. “Must Be The Music” było dla nas trampoliną, ale prawdziwą pracę zaczęliśmy po programie. To była lekcja pokory i determinacji” – podsumowuje Sołoducha. Dla uczestników obecnej edycji historia Eneja może być inspiracją, że talent show to dopiero początek drogi.
Foto: i.iplsc.com
















Leave a Reply