W marcu 2025 roku agencja marketingowa Chaotic Good Projects znalazła się w centrum skandalu po tym, jak w wywiadzie dla Billboard jej współzałożyciele, Jesse Coren i Andrew Spelman, otwarcie przyznali, że ich strategia opiera się na tworzeniu fałszywego zaangażowania w mediach społecznościowych. Firma, założona w lutym 2025 roku przez byłych pracowników agencji menedżerskiej Mutual Friends, specjalizuje się w zarządzaniu narracją wokół artystów muzycznych.
Podczas rozmowy Coren stwierdził, że „wszystko w internecie jest fałszywe” i podkreślił wagę kontrolowania narracji. Spelman dodał, że po występie artysty w programie Saturday Night Live należy natychmiast opublikować setki komentarzy chwalących występ. Agencja zatrudnia głównie młodych stażystów i kontrahentów, którzy masowo tworzą treści na platformach społecznościowych, często wykorzystując muzykę wschodzących artystów.
Po wybuchu kontrowersji Chaotic Good Projects usunęła ze swojej strony internetowej wszystkie informacje o usłudze „kampanii narracyjnej”, która polegała na zalewaniu sieci pozytywnymi komentarzami. Artystka Eliza McLamb w swoim newsletterze na Substack szczegółowo opisała działania agencji, wymieniając jej klientów, wśród których znaleźli się zarówno wschodzący wykonawcy, jak Sombr, Geese i Alex Warren, jak i światowe gwiazdy: Dua Lipa, Coldplay, Benson Boone, Justin Bieber, Shawn Mendes, Cuco, Laufey, Quinn XCII, Reneé Rapp oraz Lainey Wilson.
Według raportu firmy HypeAuditor z 2024 roku, aż 15% kont na Instagramie należących do artystów muzycznych wykazuje oznaki sztucznego zaangażowania. Eksperci branżowi, jak dr Maria Kowalska z Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizująca się w mediach społecznościowych, ostrzegają, że takie praktyki zniekształcają rynek i utrudniają prawdziwie utalentowanym artystom zdobycie uznania. „To system, w którym liczy się nie jakość muzyki, ale umiejętność manipulacji algorytmami” – komentuje Kowalska.
Skandal wokół Chaotic Good Projects rzuca światło na szerszy problem w przemyśle muzycznym: rosnącą przepaść między artystami, którzy mogą pozwolić sobie na płatną promocję, a tymi, którzy polegają wyłącznie na autentycznym talencie. Jak zauważył jeden z anonimowych menedżerów, „można kupić followersów i komentarze, ale nie kupi się tłumu prawdziwych fanów na koncercie”.
Foto: digitalmusicnews.com
















Leave a Reply