Gdy na scenie pierwszego półfinału Eurowizji 2025 zabrzmiały pierwsze takty utworu „Dancing On The Ice”, niewielu spodziewało się, że Belgia trafi do ścisłej czołówki. Kraj, który w ostatnich latach dwukrotnie odpadał w półfinałach, tym razem zaskoczył zarówno jurorów, jak i publiczność. Reprezentantka Essyla, młoda artystka z Antwerpii, udowodniła, że wokalna siła i sceniczna charyzma mogą przeważyć nad wcześniejszymi prognozami.
W mediach społecznościowych natychmiast pojawiły się komentarze wyrażające zdziwienie, a nawet sceptycyzm. „Co tu robi Belgia?” – pytali niektórzy internauci, wskazując na konkurencyjne propozycje z innych krajów. Eksperci muzyczni zwracają jednak uwagę, że utwór Essyli łączy w sobie nowoczesne brzmienie popowe z elementami elektronicznymi, co mogło trafić w gusta międzynarodowej widowni. Dodatkowo, jak zauważa krytyk muzyczny z portalu Eurowizja.org, „Dancing On The Ice” ma wyraźny refren i emocjonalne crescendo, które w konkursach piosenki często decydują o awansie.
Historia belgijskich startów w Eurowizji jest pełna wzlotów i upadków. Od czasu zwycięstwa w 1986 roku (Sandra Kim) Belgia tylko raz znalazła się w pierwszej piątce – w 2015 roku za sprawą Loïca Notteta. Dwie poprzednie edycje zakończyły się dla niej porażką w półfinałach, co budziło obawy o dalszą obecność kraju w konkursie. Tymczasem Essyla, której pseudonim nawiązuje do lodowej estetyki, postawiła na widowiskową choreografię i świetlną scenografię, co mogło przechylić szalę na jej korzyść.
Finał Eurowizji odbędzie się za tydzień w Bazylei. Belgia zmierzy się z faworytami z takich krajów jak Szwecja, Włochy czy Ukraina. Niezależnie od końcowego wyniku, awans Essyli już zapisał się jako jedna z największych niespodzianek tegorocznej edycji.
Foto: i.iplsc.com
















Leave a Reply