Kryzys przejmowania profili przez AI na Spotify narasta. Jazzmani budzą się z fałszywymi albumami

jazz musician studio

Świat muzyki streamingowej zmaga się z nowym, niepokojącym zjawiskiem: masowym przejmowaniem profili artystów przez osoby przesyłające utwory wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Kilku uznanych muzyków jazzowych obudziło się niedawno z niechcianymi „dziełami” na swoich oficjalnych profilach w serwisach takich jak Spotify czy Apple Music.

Fałszywe płyty na oficjalnych kontach

Amerykański pianista Jason Moran, były dyrektor artystyczny ds. jazzu w Kennedy Center, był jednym z pierwszych, którzy publicznie zwrócili uwagę na problem. Na jego profilu w Spotify pojawił się fałszywy EP zatytułowany For You. „Na tej całej, cholernie płycie nie ma nawet pianisty” – skomentował Moran, dodając, że muzyka ta nie miała nic wspólnego z jego twórczością. Podobny los spotkał duńskich muzyków: Carstena Dahla, Thomasa Blachmana i basistę Chrisa Minha Doky’ego, na których kontach wylądowały utwory całkowicie obce ich stylowi.

Biernośc platform i walka artystów

Proces usuwania nieautoryzowanych treści, choć ostatecznie skuteczny, okazał się uciążliwy i obciążający dla samych twórców. Jason Moran zgłosił sprawę do Spotify, a fałszywy album zniknął po około 72 godzinach. Podkreślił jednak, że proces ten był możliwy tylko dlatego, że inny muzyk zwrócił mu na to uwagę. „Pozwalają, żeby to po prostu tam sobie leżało, chyba że artysta to znajdzie i sprawdzi. To wymaganie, które na nas nakładają, jest pod wieloma względami niesprawiedliwe” – stwierdził.

Chris Minh Doky doświadczył jeszcze większych trudności. Po znalezieniu fałszywych utworów na Spotify i Apple Music, skontaktował się z obiema platformami. W odpowiedzi usłyszał, że to wydawcy są odpowiedzialni za przesyłanie treści. Po „szeroko zakrojonych działaniach detektywistycznych” udało mu się dotrzeć do firm stojących za fałszywymi wydawnictwami, które nie były skore do współpracy. Ostatecznie najskuteczniejszą metodą okazało się nagłośnienie sprawy w mediach społecznościowych i mobilizacja fanów do zgłaszania oszustw.

„Kiedy dotarłem do trzeciego lub czwartego razu, myślę, że Apple i Spotify miały tego trochę dość. Powiedzieli, że ponieważ napłynęło tyle zgłoszeń – nie tylko ode mnie, ale od moich fanów – […] byli szczególnie wyczuleni, gdy pojawiało się nowe wydanie” – relacjonował Doky.

Nowe narzędzia i stare problemy

W odpowiedzi na narastający problem, Spotify zapowiedziało w zeszłym miesiącu wprowadzenie nowego narzędzia o nazwie Artist Profile Protection, które ma dać artystom większą kontrolę nad tym, co pojawia się pod ich nazwiskiem. Przedstawiciel firmy podkreślił, że Spotify to jedyna platforma streamingowa oferująca taką funkcjonalność, obok istniejących już systemów wykrywania nieautoryzowanych treści, recenzji ludzkich oraz procedur zgłaszania i usuwania.

Jednak zdaniem artystów to wciąż za mało. Jason Moran zwraca uwagę na szczególną podatność na ataki profili artystów, którzy celowo nie umieszczają tam swojej muzyki, oraz tych, którzy już nie żyją. „W jaki sposób John Coltrane lub Billie Holiday mogą zweryfikować, że ta nowa płyta to nie jakiś fałszywy, no wiesz, ‘koncert z 1952 roku, właśnie odnaleziony w Paryżu’? Nie mają na to żadnego sposobu. Nie mają możliwości się sprzeciwić” – argumentuje pianista.

Spotify informuje, że spadkobiercy lub posiadacze praw do twórczości zmarłych artystów mogą skorzystać z nowego narzędzia, pod warunkiem posiadania konta. Dla artystów – żyjących lub nie – którzy nie mają kont Spotify for Artists, firma będzie nadal polegać na swoich wewnętrznych mechanizmach wykrywania i rozliczalności. Tymczasem muzycy jak Chris Minh Doky porównują ciągłą walkę z oszustami do gry w „walenie kreta” – problem znika w jednym miejscu, by zaraz pojawić się w innym.

Foto: digitalmusicnews.com

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *