Wirus, który dzieli społeczeństwo. Dlaczego mężczyźni „ciężej” chorują?
Sezon jesienno-zimowy to nie tylko czas wzmożonych zachorowań na grypę i przeziębienie, ale także okres, w którym media społecznościowe zalewają specyficzne treści. Internautki, zniecierpliwione postawą swoich partnerów, masowo publikują w sieci zabawne, choć często gorzko prawdziwe, memy i demotywatory. Zjawisko to, nazywane potocznie „męską grypą” (ang. man flu), od lat jest przedmiotem żartów, ale i poważniejszych naukowych oraz społecznych dyskusji.
Humor jako broń i terapia
Galerie internetowe pełne są obrazków przedstawiających mężczyznę otulonego w trzy koce, z termometrem w ustach, domagającego się nieustannej opieki, podczas gdy kobieta z wyraźnym znudzeniem wykonuje codzienne obowiązki. Ten specyficzny rodzaj humoru pełni podwójną funkcję. Z jednej strony jest formą wentyla bezpieczeństwa dla sfrustrowanych partnerek, a z drugiej – lekką, dostępną terapią dla wszystkich, którzy zmagają się z chorobą własną lub bliskich.
Śmiech to zdrowie – ta stara prawda znajduje szczególne zastosowanie w okresie infekcji. Psychologowie podkreślają, że pozytywne emocje mogą faktycznie wspomagać układ odpornościowy.
Nauka kontra stereotyp. Czy mężczyźni naprawdę gorzej znoszą infekcje?
Choć temat jest często bagatelizowany, naukowcy od lat próbują znaleźć odpowiedź na pytanie, czy za „męską grypą” stoi coś więcej niż tylko społeczny stereotyp. Niektóre badania sugerują, że różnice w funkcjonowaniu układu immunologicznego między płciami mogą być faktem. Wyższy poziom testosteronu może nieco tłumić reakcję immunologiczną, podczas gdy estrogen ją wzmacnia. Oznacza to, że objawy tej samej infekcji wirusowej mogą być subiektywnie odczuwane jako intensywniejsze przez mężczyzn.
Nie można jednak zapominać o potężnym wpływie czynników społeczno-kulturowych. Od najmłodszych lat chłopcom wpaja się przekaz, że „chłopaki nie płaczą” i muszą być silni. Gdy w dorosłym życiu dopada ich choroba, może to prowadzić do swoistej dysonansowej reakcji – z jednej strony potrzeby bycia „twardzielem”, a z drugiej – naturalnej, biologicznej słabości organizmu. Rezultatem bywa przesadnie dramatyczne zachowanie, które staje się pożywką dla internetowych żartów.
Mem jako zwierciadło codzienności
Najlepsze memy o przeziębieniu trafiają w sedno, ponieważ odzwierciedlają uniwersalne, rozpoznawalne przez miliony ludzi sytuacje. Przedstawiają:
- Dramatyczną prośbę o podanie szklanki wody z odległości jednego metra od łóżka.
- Porównanie stanu „lekkiego kataru” u kobiety (która idzie do pracy) i u mężczyzny (który ogłasza stan wyjątkowy w domu).
- Listę „objawów”, w której ból gardła jest klasyfikowany jako stan zagrożenia życia.
Te proste obrazki z krótkim, celnym tekstem stały się współczesną formą komentarza społecznego. Demotywatory o przeziębieniu to nie tylko śmieszne obrazki. To także sposób na oswojenie choroby, na zdjęcie z niej powagi i poradzenie sobie z uciążliwością sezonowych dolegliwości. W trudnym okresie infekcyjnym, taki dystans może być bezcenny. Być może następnym razem, zamiast irytować się na „umierającego” partnera, warto pokazać mu odpowiedni mem – ku uciesze obojga i szybszemu powrotowi do zdrowia.
Foto: www.pexels.com
















Leave a Reply