Minęło ponad dziesięć lat od śmierci Amy Winehouse, a wciąż ujawniane są nowe, wstrząsające szczegóły dotyczące ostatnich miesięcy jej życia. W niedawnym wywiadzie dla brytyjskiego dziennika „The Times” Naomi Parry, wieloletnia przyjaciółka i stylistka piosenkarki, opowiedziała o wydarzeniach, które poprzedziły tragiczny finał kariery artystki. Kluczowym momentem miał być pamiętny koncert w Belgradzie, który przeszedł do historii jako jeden z najbardziej katastrofalnych występów w dziejach muzyki rozrywkowej.
Prośba ignorowana przez menedżment
Naomi Parry ujawniła, że jako jedyna osoba z otoczenia wokalistki błagała organizatorów i menedżerów, aby nie dopuścili do występu. Widząc stan Amy – zarówno fizyczny, jak i psychiczny – była przekonana, że wyjście na scenę skończy się kompromitacją, a w dłuższej perspektywie może pogłębić jej problemy. Niestety, jej głos nie został wysłuchany. Koncert w Belgradzie, który odbył się 18 czerwca 2011 roku, faktycznie okazał się porażką – artystka nie była w stanie zaśpiewać, chwiała się na nogach, a publiczność reagowała gwizdami i obelgami.
Diagnoza i konsekwencje prawne
Po belgradzkim występie Amy Winehouse natychmiast odwołała wszystkie kolejne koncerty europejskiej trasy. Wkrótce potem lekarze zdiagnozowali u niej rozedmę płuc, będącą skutkiem wieloletniego palenia papierosów i zażywania substancji odurzających. Mimo ostrzeżeń specjalistów, artystka nie zdecydowała się na długoterminowe leczenie. Zaledwie miesiąc później, 23 lipca 2011 roku, znaleziono ją martwą w jej londyńskim mieszkaniu. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci było zatrucie alkoholem.
Szerszy kontekst i podobne przypadki
Historia Amy Winehouse jest jednym z wielu przykładów w przemyśle muzycznym, gdzie zdrowie artystów schodzi na dalszy plan wobec wymogów komercyjnych. Podobny los spotkał Whitney Houston, która zmarła w 2012 roku w wyniku utonięcia wywołanego chorobą serca i zażywaniem kokainy, czy Prince’a, który przedawkował fentanyl w 2016 roku. Eksperci z organizacji Help Musicians UK podkreślają, że presja finansowa i brak odpowiedniej opieki psychologicznej w branży rozrywkowej prowadzą do zaniedbań, które często kończą się tragicznie. Według danych brytyjskiego National Health Service, w latach 2000–2020 aż 43% muzyków w Wielkiej Brytanii zmagało się z poważnymi problemami psychicznymi, a tylko niewielka część otrzymała profesjonalną pomoc.
Naomi Parry, która przez lata była jedną z najbliższych osób Amy, przyznała, że do dziś dręczą ją wyrzuty sumienia, że nie zdołała przekonać decydentów do odwołania fatalnego koncertu. Jej relacja rzuca nowe światło na mechanizmy, które doprowadziły do śmierci jednej z najwybitniejszych wokalistek swojego pokolenia.
Foto: i.iplsc.com
















Leave a Reply