Były perkusista The Beatles, Ringo Starr, nie zwalnia tempa. Po wydaniu w 2024 roku albumu „Look Up”, który był jego powrotem do korzeni muzyki country, artysta zapowiedział, że pracuje nad EP-ką, która ma domknąć artystyczny rozdział związany z tym projektem. W wywiadzie dla amerykańskiego magazynu muzycznego muzyk zdradził, że nowe wydawnictwo będzie swego rodzaju epilogiem dla płyty „Long Long Road”.
Starr, który od lat mieszka w Los Angeles, od dawna eksperymentuje z różnymi gatunkami. Jego fascynacja country nie jest jednak nowością – już w latach 70. nagrywał piosenki w tym stylu, a na albumie „Beaucoups of Blues” z 1970 roku w pełni oddał się brzmieniom Nashville. Teraz, po ponad 50 latach, postanowił powrócić do tej stylistyki, a reakcje fanów i krytyków były na tyle entuzjastyczne, że zdecydował się rozszerzyć projekt.
„Chcę, żeby ludzie zobaczyli koniec tej drogi” – powiedział Starr, nawiązując do tytułu płyty. EP-ka ma zawierać utwory, które nie zmieściły się na albumie, ale także zupełnie nowe kompozycje nagrane w podobnym duchu. Według doniesień, nad materiałem pracuje z producentem T-Bone Burnettem, który pomógł mu nadać albumowi autentyczne country’owe brzmienie.
Warto przypomnieć, że Ringo Starr, mimo zaawansowanego wieku (w lipcu skończy 85 lat), pozostaje niezwykle aktywny. W 2023 roku odbył trasę koncertową ze swoją All Starr Band, a w planach ma już kolejne koncerty. Jego najnowszy album „Look Up” zadebiutował na 42. miejscu listy Billboard 200, co jest dobrym wynikiem jak na artystę, który od lat nie nagrywa mainstreamowych hitów. Co więcej, płyta zebrała pochlebne recenzje – krytycy chwalili ją za szczerość i prostotę, podkreślając, że Starr odnajduje się w country równie dobrze, jak w rocku.
Nie wiadomo jeszcze, kiedy dokładnie ukaże się EP-ka. Artysta nie zdradził też tytułu ani listy utworów. Fani mogą się jednak spodziewać, że materiał będzie utrzymany w podobnym klimacie co „Long Long Road” – czyli pełnym akustycznych gitar, harmonii wokalnych i opowieści o życiu, miłości i przemijaniu. Dla wielbicieli Beatlesów i solowej twórczości Ringo to z pewnością świetna wiadomość.
Na koniec warto dodać, że Starr, obok Paula McCartneya, jest jedynym żyjącym członkiem legendarnej czwórki z Liverpoolu. Jego działalność artystyczna, choć często niedoceniana na tle kolegów z zespołu, ma swoje grono wiernych słuchaczy. Nowa EP-ka może być kolejnym dowodem na to, że Ringo wciąż ma wiele do powiedzenia.
Foto: music-news.com

















Leave a Reply