Gary Numan, pionier muzyki elektronicznej, zdradził wstrząsającą historię swojego pierwszego, boleśnie odrzucającego spotkania z idolem, Davidem Bowiem. W szczerej rozmowie dla podcastu “Cariad Lloyd’s Griefcast” artysta opowiedział o wydarzeniu, które na lata zaciążyło na jego postrzeganiu własnej kariery i relacji z legendą rocka.
Spotkanie, które miało być spełnieniem marzeń
Wydarzenie miało miejsce na początku lat 80., gdy Numan, świeżo po ogromnym komercyjnym sukcesie przeboju “Cars”, został zaproszony na sesję zdjęciową do studia, w którym przebywał sam David Bowie. Dla młodego muzyka, który wielokrotnie przyznawał, że Bowie był jego absolutnym wzorem i inspiracją, była to niepowtarzalna okazja.
„Byłem tam, robiłem sesję zdjęciową, a on był w następnym pokoju” – wspominał Numan. „Ktoś powiedział: ‘Hej, David Bowie jest obok, czy chciałbyś go poznać?’ Oczywiście, że chciałem. To był mój bohater”.
Gorzka konfrontacja z idolem
Entuzjazm Numana szybko przerodził się w głębokie rozczarowanie. Gdy wszedł do pokoju, Bowie, zdaniem Numana, przyjął go z wyraźną niechęcią i wyniosłością. Atmosfera była lodowata. „Wszedłem, a on po prostu na mnie spojrzał z takim obrzydzeniem” – relacjonował muzyk. Sytuacja szybko się pogorszyła. Według relacji Numana, Bowie zwrócił się do obecnych osób i polecił: „Proszę, wyrzućcie go”.
„Po prostu kazał mi wyjść” – mówił Numan, dodając, że całe zdarzenie było dla niego druzgocące. „To było okropne. Był moim absolutnym idolem, a on potraktował mnie jak śmiecia”.
Długofalowe konsekwencje i późniejsze pojednanie
Incydent ten głęboko zranił Numana i na długie lata wpłynął na jego postawę. Artysta przyznał, że przez wiele lat nosił w sobie urazę i rozgoryczenie, które odcisnęły piętno na jego dalszej karierze. Dopiero znacznie później, gdy obaj artyści dorośli do innego etapu życia, doszło do swoistego pojednania.
Numan opowiedział, że wiele lat po tym wydarzeniu otrzymał od Bowiego list, w którym legendarny muzyk wyrażał uznanie dla jego twórczości i przepraszał za swoje dawne zachowanie. Ta gest, choć spóźniony, pozwolił Numanaowi w końcu zamknąć bolesny rozdział i spojrzeć na swojego idola w bardziej wyważony sposób.
Historia ta jest wymownym przykładem, jak nawet najwięksi idole mogą być źródłem głębokich rozczarowań, ale także jak czas i dojrzałość mogą leczyć dawne rany. Wspomnienie Gary’ego Numana rzuca nowe światło na złożoną naturę relacji między artystami oraz na ludzką stronę ikon kultury.
Foto: music-news.com
















Leave a Reply