Damon Albarn i Jamie Hewlett, twórcy wirtualnej supergrupy Gorillaz, zdradzili w wywiadzie dla magazynu „NME” szczegóły dotyczące porzuconego projektu pełnometrażowego filmu, który miał powstać dla platformy Netflix. Jak przyznali artyści, głównym powodem rezygnacji było zbyt wolne tempo prac produkcyjnych, które doprowadziło do narastającej frustracji.
Frustracja jako paliwo twórcze
Proces tworzenia filmu, który miał przenieść wizualny i muzyczny świat Gorillaz na ekrany, przeciągał się w nieskończoność. Albarn i Hewlett, znani z dynamicznego i innowacyjnego podejścia do sztuki, stwierdzili, że biurokratyczne procedury i opóźnienia w studiu Netflix były dla nich nie do zaakceptowania. Zamiast kontynuować wyczerpującą walkę z systemem, podjęli decyzję o wycofaniu się z projektu.
To była jedna z tych sytuacji, w których musieliśmy powiedzieć: „Dosyć”. Energia, którą wkładaliśmy w ten film, po prostu się marnowała – przyznał Jamie Hewlett.
Od porażki filmowej do sukcesu muzycznego
Jak się okazało, negatywne emocje i twórcza energia, które miały zasilić film, nie poszły na marne. Albarn i Hewlett postanowili przekierować całą swoją frustrację i pomysły w zupełnie inne miejsce – do studia nagraniowego. Rezultatem tej decyzji był album „Cracker Island”, wydany w 2023 roku.
Płyta, nagrywana z udziałem takich gwiazd jak Thundercat czy Bad Bunny, została entuzjastycznie przyjęta zarówno przez krytyków, jak i fanów. Okazała się jednym z najbardziej spójnych i dojrzałych dzieł w dorobku zespołu. Paradoksalnie, porażka filmowa stała się katalizatorem dla powstania wybitnego albumu.
Co dalej z Gorillaz?
Choć pomysł filmu animowanego z udziałem wirtualnych członków zespołu – 2-D, Murdoc Niccals, Noodle i Russela Hobbsa – został na razie odłożony ad acta, twórcy nie zamykają definitywnie drzwi do współpracy z Netflixem lub inną wytwórnią. Podkreślają jednak, że każdy przyszły projekt musi przebiegać w tempie, które pozwoli na swobodną realizację ich artystycznej wizji.
Obecnie Gorillaz koncentrują się na trasie koncertowej promującej album „Cracker Island” oraz na nowych, eksperymentalnych projektach muzycznych. Historia porzuconego filmu to dla nich lekcja, że czasem najlepsze dzieła rodzą się z konieczności znalezienia nowego ujścia dla twórczej energii.
Foto: music-news.com
















Leave a Reply