Nowy głos w synth-popu
Na muzycznej scenie pojawił się świeży, elektroniczny oddech. Duet Haute & Freddy, tworzony przez Michelle Buzz i Lance’a Shippa, właśnie wydał swój długo wyczekiwany debiutancki album zatytułowany Big Disgrace. Twórcy w rozmowie z Ailsą Chang z NPR zdradzili, że płyta jest artystyczną podróżą przez trudne emocje, ale opakowaną w energetyczne, taneczne brzmienia.
Muzyka jako terapia
Jak przyznają Buzz i Shipp, proces tworzenia Big Disgrace był dla nich formą terapii.
Chcieliśmy znaleźć sposób, by ‘zatańczyć ból’ – mówi Michelle Buzz. – Muzyka synth-popu z jej pulsującymi basami i melodyjnymi syntezatorami okazała się idealnym medium do przekształcenia osobistych rozczarowań i społecznych niepokojów w coś, co daje energię i nadzieję.
Lance Shipp dodaje, że choć teksty poruszają często mroczne tematy – od zawodów miłosnych po poczucie wyobcowania w cyfrowym świecie – to warstwa muzyczna celowo kontrastuje z tym nastrojem, tworząc „słodko-gorzki koktajl”.
Brzmienie inspirowane klasykami
Haute & Freddy nie ukrywają swoich inspiracji. W ich muzyce słychać echa:
- Wczesnych dokonań Depeche Mode i ich melancholijnego elektro.
- Eksperymentalnego popu Fever Ray.
- Współczesnej produkcji elektroniki tanecznej.
Jednak, jak podkreślają, starają się przefiltrować te wpływy przez własne, bardzo osobiste doświadczenia. Efektem jest dziesięć utworów, które są spójną, koncepcyjną całością, opowiadającą historię upadku i powolnego podnoszenia się.
„Big Disgrace” – więcej niż debiut
Album został przyjęty z ciepłem przez krytyków, którzy chwalą go za dojrzałość brzmieniową i szczerość wyrazu. Dla samych artystów jest to kamień milowy. Michelle Buzz wyjaśnia: „Nazwa albumu, ‘Wielka Hańba’, to ironiczne spojrzenie na nasze własne potknięcia i momenty, w których czuliśmy, że zawiedliśmy siebie lub innych. Ale ta ‘hańba’ staje się punktem wyjścia, a nie końcem”.
Wydanie Big Disgrace zapowiada również trasę koncertową duetu, która ma połączyć intymne klubowe występy z wizualizacjami wzmacniającymi klimat płyty. Haute & Freddy udowadniają, że synth-pop wciąż jest żywym i niezwykle pojemnym gatunkiem, który może nieść głębokie treści, jednocześnie zmuszając do ruchu. Ich debiut to nie tylko zbiór piosenek, to zaproszenie do wspólnego „zatańczenia bólu” – krok po kroku, w rytm syntezatorów.
Foto: www.pexels.com
















Leave a Reply