Po ponad dwóch dekadach od śmierci legendarnego DJ-a grupy Run-D.M.C., Jasona „Jam Master Jay” Mizella, sprawa jego zabójstwa może wkrótce uzyskać nowy, przełomowy zwrot. Jak wynika z dokumentów sądowych, jeden z trzech mężczyzn oskarżonych o udział w tej zbrodni planuje zmienić swoje dotychczasowe stanowisko i przyznać się do winy.
Zawiła droga do wymiaru sprawiedliwości
Jay Bryant, który został oskarżony w 2023 roku – prawie trzy lata po pozostałych dwóch podejrzanych – początkowo nie przyznawał się do zarzucanego mu morderstwa. Jednak jego adwokat poinformował sąd, że prowadzi negocjacje z federalnymi prokuratorami w sprawie porozumienia o przyznanie się do winy. Wpis w rejestrze sądowym potwierdza zamiar zmiany stanowiska przez Bryanta, choć szczegóły tego, do czego konkretnie ma się przyznać i jaka kara może go czekać, nie są jeszcze znane.
Prokuratura odmówiła komentarza w tej sprawie, podobnie jak obrońca oskarżonego. Należy podkreślić, że sam zamiar zmiany stanowiska nie jest nieodwołalnym zobowiązaniem. Gdyby jednak do tego doszło, byłby to pierwszy przypadek przyznania się do udziału w tej głośnej sprawie, która od lat dzieli środowisko muzyczne i wymiar sprawiedliwości.
Skomplikowana układanka dowodowa
Sprawa zabójstwa Jam Master Jaya, do którego doszło w październiku 2002 roku w studiu nagraniowym na Queensie, od początku obfitowała w zawiłości. Dwóch pozostałych oskarżonych, Karl Jordan Jr. i Ronald Washington, zostało skazanych przez ławę przysięgłych w 2024 roku, choć wyrok wobec Jordana został później uchylony przez sędziego. Bryant został dopisany do aktu oskarżenia znacznie później, gdy śledczym udało się powiązać go ze zbrodnią za pomocą dowodu DNA znalezionego na czapce w miejscu strzelaniny.
Według teorii śledczych, motywem zabójstwa miał być nieudany handel narkotykami. Prokuratura twierdzi, że Jordan i Washington przyszli do studia, by porachować się z Mizellem, przy czym Jordan miał oddać śmiertelny strzał, a Washington blokować drzwi. Rola Bryanta, jak wynika z akt, miała polegać na wejściu do budynku i otwarciu drzwi przeciwpożarowych, co umożliwiło pozostałym dwóm wejście bez konieczności dzwonienia do studia, a tym samym zaskoczenie ofiary.
Co dalej z procesem?
Przyznanie się do winy przez Jay’a Bryanta mogłoby rzucić nowe światło na przebieg zdarzeń z października 2002 roku i dostarczyć kluczowych informacji, których brakowało podczas wcześniejszych etapów śledztwa i procesu. Jednocześnie, 52-letni Bryant oczekuje obecnie na wyrok w oddzielnej sprawie dotyczącej zarzutów narkotykowych i związanych z bronią, w której już przyznał się do winy. Jego decyzja w sprawie zabójstwa Jam Master Jaya będzie więc podejmowana w cieniu innych wyroków.
Sprawa ta pozostaje jednym z najbardziej tajemniczych i nierozwiązanych morderstw w historii muzyki hip-hopowej. Ewentualne przyznanie się do winy przez jednego z bezpośrednich uczestników może przynieść pewien rodzaj zamknięcia dla rodziny i przyjaciół artysty, ale jednocześnie otworzyć nowe pytania o motywy i pełny obraz tej tragicznej nocy.
Foto: digitalmusicnews.com
















Leave a Reply