Kłopotliwa premiera ‘Bully’ Kanye Westa: usunięte utwory i problemy z metadanymi

Kanye West studio

Premiera najnowszego albumu Kanye Westa, zatytułowanego “Bully”, od samego początku nie przebiegała gładko. Projekt, który ukazał się zaledwie kilka tygodni temu, od razu wzbudził kontrowersje nie tylko ze względu na treść, ale także na liczne problemy techniczne i prawne, które sprawiły, że część utworów zniknęła z platform streamingowych.

Szara lista na Spotify i Apple Music

Jednym z najbardziej widocznych problemów są “szare” utwory, niedostępne do odsłuchu na niektórych serwisach. Na Spotify utwór “Father” jest obecnie wyłączony, podczas gdy na Apple Music nadal można go znaleźć. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Kilka kompozycji zostało całkowicie usuniętych z albumu z powodu braku zgody na sample.

Spór o prawa autorskie i AI

Utwór “Losing Your Mind” zniknął z powodu nieuzyskania licencji na użycie sampla z piosenki “Vitamin C” w wykonaniu AI. Podobny los spotkał “Soleil”, który zawierał sample z utworu francuskiej artystki Pomme. Claire Pommet, znana jako Pomme, wydała oświadczenie, w którym wyjaśniła, że zespół Westa nie uzyskał jej zgody na wykorzystanie pracy i nie chce, by jej twórczość była kojarzona z artystą.

Kolejnym problematycznym kawałkiem był “Preacher Man”, który początkowo nie znalazł się w albumie z powodu elementów AI wymagających podmiany i ponownego wgrania. Nawet utwór “CIRCLES”, który pierwotnie miał gościnny udział Don Tolivera, padł ofiarą problemów z synchronizacją metadanych. Po prośbie Tolivera o usunięcie jego nazwiska, utwór został ponownie opublikowany, ale już tylko z Westem jako jedynym wykonawcą.

Problemy z metadanymi i profilem artysty

Kłopoty nie kończą się na samplach. Cały proces dystrybucji, za który odpowiadają Gamma/Vydia, był naznaczony ciągłymi aktualizacjami mającymi na celu poprawę błędów w metadanych i tytułowaniu. Dodatkowym zamieszaniem okazała się kwestia zmiany nazwy artysty z Kanye West na Ye. Część platform streamingowych miała problem z przypisaniem albumu do właściwego profilu artysty – czy ma to być Kanye West, czy Ye. Ostatecznie na albumie widnieją oba nazwiska.

“Poprosiłem o usunięcie mnie z listy producentów, ponieważ nie chcę otrzymywać uznania za pracę innych ludzi, a ta wersja nie jest tym, co stworzyłem z Ye” – powiedział James Blake, odnosząc się do utworu “This One Here”.

James Blake, który brał udział w produkcji utworu “This One Here”, poprosił o usunięcie swojego nazwiska z listy producentów, twierdząc, że wydana wersja znacząco odbiega od jego oryginalnej koncepcji.

Zawiedzione obietnice i przyszłość albumu

Ironią całej sytuacji jest fakt, że Kanye West początkowo zapowiadał, iż “Bully” będzie albumem wolnym od sztucznej inteligencji. Szybko jednak wycofał się z tej deklaracji, a użycie AI w wielu utworach stało się jednym z głównych źródeł problemów technicznych. Cała ta sytuacja pokazuje, jak złożony i podatny na błędy może być proces wydawniczy w erze cyfrowej, zwłaszcza gdy w grę wchodzą kontrowersyjni artyści, niejasne prawa autorskie i szybko zmieniające się technologie.

Mimo tych wszystkich przeszkód, “Bully” pozostaje jednym z najgłośniejszych wydawnictw muzycznych tego roku, a jego problematyczna premiera tylko dodaje mu rozgłosu. Pozostaje pytanie, czy kolejne aktualizacje uporają się z wszystkimi usterekami, czy też album na stałe pozostanie symbolem chaotycznego procesu twórczego.

Foto: digitalmusicnews.com

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *