Morrissey, legendarny wokalista i były frontman zespołu The Smiths, stał się bohaterem kolejnego skandalu, tym razem odwołując swój koncert w hiszpańskiej Walencji. Powodem miały być fatalne warunki noclegowe w hotelu, które artysta określił mianem “niewyobrażalnego piekła”. Decyzja wywołała burzę wśród fanów i mediów, stawiając pod znakiem zapytania dalsze losy jego trasy koncertowej.
Bezsenną noc w Walencji
Jak donoszą źródła bliskie artyście, bezpośrednią przyczyną odwołania występu zaplanowanego na 15 października była noc spędzona w miejscowym hotelu. Morrissey miał doświadczyć tam tak złych warunków, że uniemożliwiły mu one jakikolwiek odpoczynek przed koncertem. W oficjalnym oświadczeniu opublikowanym przez jego zespół menedżerski czytamy:
“Z powodu niewyobrażalnego piekła, jakiego doświadczył w hotelu w Walencji, co uniemożliwiło mu jakikolwiek sen, Morrissey z ciężkim sercem zmuszony jest odwołać dzisiejszy koncert. Jego zdrowie i możliwość wykonania show na najwyższym poziomie są dla nas priorytetem.”
Reakcja fanów i organizatorów
Decyzja artysty, podjęta w ostatniej chwili, wywołała mieszane uczucia wśród publiczności. Wielu fanów, którzy przybyli do Walencji z różnych części Hiszpanii i Europy, wyraziło głębokie rozczarowanie. Organizatorzy koncertu, firma Live Nation Spain, zapewnili o natychmiastowym rozpoczęciu procedury zwrotu pieniędzy za bilety. Jednocześnie w mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja na temat granic wymagań gwiazd rocka oraz realiów organizacji dużych tras koncertowych.
Nie pierwszy raz
To nie pierwszy kontrowersyjny incydent związany z Morrisseyem w ostatnich latach. Artysta słynie z wybuchowego charakteru i wysokich wymagań. W przeszłości odwoływał już koncerty z powodów zdrowotnych, ale także z powodu niezgody na serwowanie mięsa na backstage’u czy protestując przeciwko politykom obecnym na widowni. Każda taka decyzja wzmacnia jego wizerunek jako nieprzejednanego perfekcjonisty i nonkonformisty.
Konsekwencje dla trasy koncertowej
Odwołanie koncertu w Walencji rzuca cień na pozostałe daty hiszpańskiej części trasy. Pozostaje pytanie, czy podobne incydenty nie powtórzą się w innych miastach. Krytycy zarzucają artyście brak profesjonalizmu i szacunku dla publiczności, która często ponosi koszty jego kaprysów. Zwolennicy Morrisseya argumentują zaś, że artysta ma prawo do godnych warunków pracy i że jego ekstremalna wrażliwość jest nierozerwalnie związana z jego twórczością.
Sprawa hotelu w Walencji na razie nie doczekała się szczegółowego komentarza ze strony zarządu obiektu. Nie wiadomo, jakie dokładnie usterki czy niedogodności sprawiły, że nocleg stał się “piekłem” dla brytyjskiej gwiazdy. Pewne jest natomiast, że incydent ten na długo zapisze się w annałach rockowych skandali, a Morrissey po raz kolejny udowodnił, że w świecie muzyki wciąż jest siłą, z którą trzeba się liczyć – na dobre i na złe.
Foto: www.pexels.com
















Leave a Reply