Po czterech latach od ogłoszenia zakończenia kariery scenicznej, legendarny muzyk Phil Collins zdradził, że myśli o powrocie na deski. W wywiadzie udzielonym dla brytyjskiego radia, 75-letni artysta przyznał, że jego stan zdrowia uległ znaczącej poprawie, co skłoniło go do rozważenia możliwości ponownego występu przed publicznością.
Collins, który przez dekady był twarzą zespołu Genesis oraz odniósł ogromny sukces jako artysta solowy, w 2022 roku zakończył trasę koncertową z powodu postępujących problemów neurologicznych. Muzyk zmaga się z neuropatią obwodową oraz poważnymi dolegliwościami kręgosłupa, które znacząco utrudniały mu poruszanie się i grę na perkusji. W wywiadzie podkreślił jednak, że czuje się lepiej niż kiedykolwiek w ostatnich latach. “Nie wiem, czy to się uda, ale myślę o tym coraz częściej. Dawno nie czułem się tak dobrze” – stwierdził.
Eksperci z branży muzycznej zwracają uwagę, że powrót Collinsa byłby jednym z najbardziej oczekiwanych wydarzeń w świecie rocka. Warto przypomnieć, że artysta sprzedał ponad 150 milionów płyt na całym świecie, a jego utwory takie jak “In the Air Tonight” czy “Another Day in Paradise” na stałe zapisały się w historii muzyki. Mimo optymistycznych słów, sam zainteresowany studzi entuzjazm fanów, podkreślając, że decyzja jeszcze nie zapadła, a wszystko zależy od dalszego postępu rehabilitacji.
Gdyby do doszło do koncertów, mogłyby one mieć charakter kameralny lub być częścią specjalnych wydarzeń charytatywnych. Collins od lat angażuje się w działalność dobroczynną, wspierając m.in. fundacje zajmujące się badaniami nad chorobami neurologicznymi. Jego powrót byłby więc nie tylko muzycznym, ale i osobistym zwycięstwem nad przeciwnościami losu.
Foto: i.iplsc.com
















Leave a Reply