Reżyser Spike Lee stanął w obronie najnowszej produkcji biograficznej o Michaelu Jacksonie, zatytułowanej „Michael”. Film, wyreżyserowany przez Antoina Fuquę, spotkał się z krytyką ze strony recenzentów, którzy zwrócili uwagę, że obraz kończy się w 1988 roku – na pięć lat przed pierwszymi publicznymi oskarżeniami wobec piosenkarza o wykorzystywanie seksualne dzieci.
W rozmowie z CNN Lee podkreślił, że zarzuty te są bezpodstawne, ponieważ film obejmuje konkretny okres w życiu Jacksona. „Po pierwsze, jesteś krytykiem filmowym i narzekasz na rzeczy, które nie mieszczą się w osi czasu filmu. Film kończy się w ’88 roku. Rzeczy, o których mówisz, oskarżenia, mają miejsce później. Krytykujesz film za coś, co chciałbyś w nim zobaczyć, ale to nie pasuje do chronologii” – stwierdził reżyser.
Spike Lee, który znał Jacksona osobiście i współpracował z nim przy teledysku do utworu „They Don’t Care About Us” w 1996 roku, a także wyreżyserował dwa dokumenty o jego karierze („Bad 25” i „Michael Jackson’s Journey from Motown to Off the Wall”), dodał, że publiczność na całym świecie pokazała swoje przywiązanie do artysty. „Ludzie przyszli. Na całym świecie pokazali swoją miłość” – zauważył.
Warto dodać, że decyzja o pominięciu kontrowersyjnych wątków nie była w pełni autonomiczna. Jak ujawniono, pierwotny scenariusz zakładał, że trzecia część filmu będzie dotyczyć reakcji Jacksona na pierwsze oskarżenia o nadużycia. Jednakże w umowie ugody z jednym z oskarżycieli znalazł się zapis zakazujący przedstawiania go w jakichkolwiek produkcjach filmowych lub telewizyjnych. W związku z tym ekipa produkcyjna musiała całkowicie przepracować i ponownie nakręcić znaczną część trzeciego aktu, który obecnie koncentruje się na relacji Jacksona z jego apodyktycznym ojcem.
Film „Michael” zadebiutował 24 kwietnia i w ciągu pierwszych dwóch weekendów wygenerował 423 miliony dolarów na całym świecie. Tym samym stał się najlepiej zarabiającym filmem biograficznym wszech czasów, niezależnie od gatunku muzycznego czy innego. Sukces kasowy pokazuje, że zainteresowanie historią Króla Popu wciąż pozostaje ogromne, mimo upływu lat i kontrowersji, które go otaczały.
Foto: digitalmusicnews.com
















Leave a Reply