Mike Stock, jeden z członków legendarnego tria producenckiego Stock Aitken Waterman, przyznał, że początkowo nie wierzył w potencjał Kylie Minogue. Co więcej, jej pierwszy wielki hit powstał przypadkiem w niecałą godzinę.
Niespodziewany sukces australijskiej aktorki
W latach 80. Kylie Minogue była znana głównie z roli w australijskiej operze mydlanej „Sąsiedzi”. Gdy postanowiła spróbować sił w muzyce, wielu ekspertów branżowych podchodziło do tego sceptycznie. Mike Stock, który wraz z Mattem Aitkenem i Pete’em Watermanem odpowiadał za brzmienie takich gwiazd jak Rick Astley czy Bananarama, również miał wątpliwości.
„Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że Kylie zrobi tak wielką karierę” – wspomina Stock w jednym z wywiadów. „Widzieliśmy w niej utalentowaną aktorkę, ale niekoniecznie ikonę popu”.
Przypadkowe narodziny hitu
Utwór „I Should Be So Lucky” powstał w niezwykłych okolicznościach. Stock przyznaje, że piosenka została skomponowana w mniej niż godzinę, gdy zespół czekał na spóźniającą się Minogue. „Mieliśmy wolny czas w studiu, więc zaczęliśmy improwizować. W ciągu 45 minut powstał szkic, który później stał się jednym z największych przebojów dekady” – opowiada producent.
Co ciekawe, Minogue początkowo nie była zachwycona utworem. Uważała, że jest zbyt prosty i komercyjny. Dopiero po namowach wytwórni płytowej zgodziła się go nagrać. Reszta jest historią – singel dotarł na pierwsze miejsce list przebojów w Wielkiej Brytanii i Australii, rozpoczynając spektakularną karierę piosenkarki.
Koniec ery Stock Aitken Waterman
Współpraca Minogue z triem producenckim zaowocowała jeszcze kilkoma hitami, m.in. „The Loco-Motion” i „Hand on Your Heart”. Jednak pod koniec lat 80. artyści zaczęli odchodzić od charakterystycznego brzmienia Stock Aitken Waterman na rzecz bardziej nowoczesnych produkcji. Sam zespół rozpadł się w 1993 roku.
Dziś Kylie Minogue jest jedną z najlepiej sprzedających się artystek wszech czasów, a jej dyskografia obejmuje 15 albumów studyjnych. Mike Stock z kolei kontynuuje działalność producencką, choć przyznaje, że tamten okres był wyjątkowy. „To były szalone czasy. Nikt nie przewidział, że mała australijska aktorka stanie się globalną supergwiazdą” – podsumowuje.
Historia powstania „I Should Be So Lucky” pokazuje, jak często w przemyśle muzycznym sukces rodzi się z przypadku. Dziś utwór uznawany jest za klasykę popu lat 80. i regularnie pojawia się w zestawieniach najlepszych piosenek dekady.
Foto: music-news.com
















Leave a Reply