Estate Michaela Jacksona domaga się arbitrażu w sprawie oskarżeń rodziny Cascio

Michael Jackson estate

W świecie rozrywki premierowy film Michael może bić rekordy kasowe, jednak w sali sądowej toczy się równie głośna batalia. Fundacja zarządzająca spadkiem po Królu Popu złożyła wniosek o przymusowy arbitraż w związku z bulwersującymi zarzutami członków rodziny Cascio. Sprawa ta rzuca nowe światło na relacje, które przez dekady uchodziły za wzór rodzinnej bliskości.

Oskarżenia, które pojawiły się w pozwie złożonym dwa miesiące temu, opisują Jacksona jako „seryjnego pedofila”, który miał odurzać i wykorzystywać seksualnie rodzeństwo Cascio. To zaskakujący zwrot, biorąc pod uwagę, że przez lata ta sama rodzina broniła artysty przed podobnymi zarzutami, nazywając go „drugim ojcem”. W wywiadach podkreślali, że Jackson był dla nich jak brat, a wspólne nagrania wideo z domowego archiwum zdawały się potwierdzać tę wyjątkową więź.

Kluczowym elementem sporu jest umowa z 2020 roku, na mocy której każdy z powodów otrzymał 3,45 miliona dolarów. Strona powodowa twierdzi jednak, że została wprowadzona w błąd co do jej treści. „Gdybyśmy w pełni rozumieli dokument, nigdy byśmy go nie podpisali” – czytamy w pozwie. Z kolei fundacja Jacksona argumentuje, że ugoda była niechętnym krokiem mającym zapobiec kolejnym „fałszywym oskarżeniom” po głośnym dokumencie Leaving Neverland.

Fundacja podkreśla, że umowa zawiera jednoznaczną klauzulę arbitrażową, która obejmuje wszystkie spory wynikłe z jej treści. „Nie ma poważnych wątpliwości, że roszczenia powodów mieszczą się w zakresie postanowień arbitrażowych” – argumentują prawnicy spadkobierców. Wniosek o przymusowy arbitraż trafił już do sądu, a rozprawa w tej sprawie zaplanowana jest na początek czerwca.

Co ciekawe, podobny spór toczył się już wcześniej z bratem powodów, Frankiem Cascio. Sąd okręgowy w Los Angeles oddalił jego zarzuty o rzekome naciski ze strony fundacji, stwierdzając, że presja na podpisanie umowy pochodziła „od jego własnej rodziny”, a nie od przedstawicieli Jacksona. Sędzia zaznaczył również, że Frank nie przedstawił dowodów na to, by był zmuszany do zgody „na zasadzie wszystko albo nic”.

Eksperci prawni zwracają uwagę, że sprawa może ustanowić precedens dla podobnych roszczeń wobec majątków znanych osób. „Arbitraż jest często preferowany w takich przypadkach, ponieważ pozwala uniknąć medialnego szumu i długotrwałych procesów sądowych” – komentuje adwokat specjalizujący się w prawie cywilnym. W tle pojawia się również kwestia sprzedaży przez Eddiego Cascio praw do trzech utworów rzekomo nagranych przez Jacksona, co dodatkowo komplikuje sytuację.

Bez względu na wynik, sprawa ta podważa wizerunek Jacksona jako ikony popkultury i stawia pytania o granice lojalności w rodzinie, która przez lata stanowiła dla niego azyl.

Foto: digitalmusicnews.com

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *