Francuski przemysł kreatywny naciska na surowe prawo regulujące sztuczną inteligencję

French Senate building

Francuski Senat jednogłośnie przyjął na początku kwietnia projekt ustawy, który może diametralnie zmienić zasady gry dla firm rozwijających generatywną sztuczną inteligencję. Poparcie dla tego kontrowersyjnego aktu prawnego wyraziło 81 organizacji reprezentujących branżę muzyczną, filmową i inne sektory kreatywne, w tym tak znaczące podmioty jak SNEP (odpowiednik polskiego ZPAV) oraz SACEM (stowarzyszenie autorów i kompozytorów).

Inicjatorzy projektu, którzy zebrali już ponad 25 tysięcy podpisów pod petycją, w liście otwartym apelują do Zgromadzenia Narodowego o pilne wpisanie ustawy do porządku obrad. Choć Senat opowiedział się za nią bez głosów sprzeciwu, proces legislacyjny w izbie niższej parlamentu wciąż nie ruszył z miejsca.

Odwrotny ciężar dowodu w sprawach o naruszenie praw autorskich

Kluczowym zapisem projektu jest wprowadzenie domniemania winy dla twórców modeli AI w sporach cywilnych dotyczących tzw. „treści kulturowych”. Zgodnie z tłumaczeniem ustawy, to dostawca systemu sztucznej inteligencji będzie musiał udowodnić, że jego model nie został wytrenowany na chronionych prawem autorskim utworach. W praktyce oznacza to odwrócenie standardowej zasady – do tej pory to strona powodowa musiała wykazać naruszenie.

„O ile nie udowodniono inaczej, w każdym sporze cywilnym zakłada się, że utwór lub przedmiot chroniony prawem autorskim został wykorzystany przez dostawcę modelu lub systemu AI, pod warunkiem że istnieje wskazanie dotyczące opracowania lub wdrożenia tego systemu albo wyniku przez niego wygenerowanego, które czyni takie użycie prawdopodobnym” – głosi przetłumaczony fragment ustawy.

Potencjalne konsekwencje dla branży AI

Eksperci zwracają uwagę, że tak restrykcyjne przepisy mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Zamiast zmusić gigantów technologicznych do negocjacji licencyjnych, mogą oni zdecydować się na ograniczenie działalności lub całkowite wycofanie się z francuskiego rynku. Podobne obawy wyrażali już wcześniej przedstawiciele firm takich jak OpenAI czy Google w kontekście unijnego Aktu o AI.

„Francja ryzykuje, że stanie się enklawą, w której rozwój generatywnej AI będzie praktycznie niemożliwy ze względów prawnych” – komentuje analityk rynku technologii, zwracając uwagę na rozmycie odpowiedzialności w przypadku modeli trenowanych na danych z krajów o słabszej ochronie własności intelektualnej.

Co istotne, ustawa nie precyzuje, jak traktować modele, które od początku korzystały wyłącznie z licencjonowanych materiałów. Nie odpowiada również na pytanie, jak egzekwować przepisy w przypadku łatwo dostępnych poza granicami kraju wyników generowanych przez AI.

Kontekst europejskich regulacji

Francuski projekt wpisuje się w szerszy trend zaostrzania regulacji dotyczących sztucznej inteligencji w Unii Europejskiej. Za trzy miesiące wejdą w życie kluczowe przepisy Aktu o AI, nakładające na twórców modeli obowiązek znakowania treści generowanych maszynowo w formacie odczytywalnym maszynowo. Francuska inicjatywa idzie jednak znacznie dalej, wprowadzając mechanizmy, które mogą zostać uznane za precedensowe dla całej Wspólnoty.

Największe francuskie organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, w tym SACEM, od dawna postulują transparentność w procesie trenowania modeli AI. W ich ocenie obecne regulacje nie nadążają za tempem rozwoju technologii, a domniemanie winy jest jedynym skutecznym narzędziem wymuszającym na firmach technologicznych ujawnienie danych treningowych.

Los ustawy spoczywa teraz w rękach Zgromadzenia Narodowego. Jeśli projekt trafi pod obrady i zostanie przyjęty, Francja może stać się pierwszym krajem na świecie, który tak radykalnie zmieni reguły gry na styku prawa autorskiego i sztucznej inteligencji.

Foto: digitalmusicnews.com

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *